O zmianach i sensie

flickr.com/photos/hulagway (CC BY 2.0)Zastanawialiście się dlaczego niektórzy pakują się w kłopoty, nawet kiedy mówicie im jak to się skończy? Nigdy nie słuchają, ale dlaczego?

Są decyzje, które podejmiemy za namową innych, są poglądy, do których ktoś nas przekona np. że warto kupić ten samochód albo założyć konto w tym banku. Natomiast, aby zacząć dbać o swoje ciało, zmienić pracę, kierunek studiów, nauczyć się programować, nie wystarczy rada osoby z zewnątrz. Z resztą jeśli chodzi o higienę to nasi rodzice próbowali nam to wdrukować od pierwszych lat, a i tak na poważnie do tego podeszliśmy kiedy uznaliśmy, że jest to dla nas ważne. Nie było tak?
Do pewnych rzeczy musimy dojść sami.

Ale właściwie po co zmiany? Jak je wprowadzić? Jak w nich wytrwać?
Zacznijmy od pierwszego pytania. Czy zmiany są konieczne? Takie pytanie na pewno zadał sobie każdy kiedy czuł, że powinien coś zrobić, ale nie miał zbytniej ochoty.
Należy wtedy wybiec z perspektywą w przyszłość, daleko w przyszłość i zastanowić się:

Czy jeżeli każdego dnia mojego życia robiłbym/robiłabym to samo co dzisiaj i wczoraj, to patrząc sobie w oczy spokojnie mogę powiedzieć, że takie życie nie byłoby zmarnowane?

Poza tym są pewne szkoły myślenia, które uważają, że ciągła praca i stawanie się lepszym, innym jest istotą życia i jedynym wyjściem do osiągnięcia szczęścia (większego niż może zapewnić tabliczka czekolady). Tak mówi psychologia egzystencjalna¹, humanistyczna², czy chociażby biblia.³

Jak zmiany wprowadzić?

Jak wiemy, popularne są tzw. postanowienia noworoczne. Założenie jest takie, że zaraz po sylwestrze, ewentualnie jeszcze dzień później, robimy coś czego nie robiliśmy np. idziemy na siłownię. Albo wręcz przeciwnie, nie robimy czegoś co robiliśmy wcześniej np. nie jemy słodyczy.

Ale zastanówmy się nad tym chwilę. Czy faktycznie zmiana to tylko zamiana jednego zachowania na inne? Zamiana leżenia na kanapie na siłownię? Zamiana cukierków na jabłka? A jakby popatrzeć na to z tej strony, że zachowywaliśmy się tak a nie inaczej dlatego, że tacy jesteśmy. Jesteśmy osobą, która leży na kanapie i je cukierki, dlatego to robimy. Teraz jeżeli chcemy zmiany, to nie tylko zmieniamy zachowanie, bo ono przecież z czegoś wynika (z naszej motywacji, poglądów, widzenia świata i siebie), ale zmieniamy również siebie.

Moim zdaniem zmiany polegają na tym, aby być innym człowiekiem niż wcześniej i w rezultacie inaczej się zachowywać. Nie na odwrót.

A właściwie co nam to daje, że zaczniemy od nowego roku?
Chyba chodzi o to, że odcinamy się od tego jacy byliśmy dotychczas i chcemy jakby zacząć od nowa. A może się mylę? Napisz niżej jak uważasz.
W każdym razie jest tu pewien haczyk. Jeżeli przez zmianę mamy się stać inni, to nie rodzimy się na nowo jako “człowiek niejedzący cukierków” i “człowiek chodzący na siłownię”, ale z człowieka, który leży na kanapie (a oprócz tego ma różne inne cechy) stajemy się człowiekiem, który chodzi na siłownię (a oprócz tego ma te różne inne cechy).

Nie potrafimy zapomnieć jacy byliśmy wczoraj, więc jaki jest sens próbować?
Moim zdaniem nie potrzebny jest nam żaden charakterystyczny czas na zmianę, zmień się dzisiaj. 15 lutego? 23 marca? Bardzo dobre daty na zmiany. Chodzi o zmianę myślenia, która jest procesem. Właśnie dlatego rodzice nie mogli nas przekonać do mycia uszu i dlatego gdy kolega mówi, że czas iść na siłownię, nie słuchamy. Z własnej głupoty? Być może ale nawet gdy rozumowo wydaje się nam, że tak powinniśmy i że będzie to dla nas dobre i nawet może chcemy, ale brakuje w nas tego czegoś, co by przeważyło szalę i umożliwiło rozpoczęcie zmian. Dlatego:

Dopóki nie będziemy prawdziwie przekonani jaki jest człowiek, którym chcemy się stać, nie uda się nam zmienić.

Nie chodzi mi tu o kompletny obraz człowieka, tego nie musimy wiedzieć, aby się zmieniać;)

A może włącza się tu też zjawisko reaktancji? Czyli oporu przed zabieraniem nam wolności kiedy ktoś nam nakazuje? J. Strelau pisze, że “Otwarty na­cisk na zmianę poglądów osłabia zaufanie do nadawcy i wywołuje opór wobec jego prób odebrania nam swobo­dy poglądów, przez co te ostatnie jeszcze się umacniają”5 i dodaje, że skuteczniejsze jest raczej zachowanie informujące niż wpływające na poglądy.
Więc taki tip dla was. Jeżeli chcecie komuś pokazać jakiś inny punkt widzenia albo namówić go do zmiany, starajcie się nie przekonywać do poglądów tylko pokazać inny punkt widzenia, dostarczyć informacji.

A jak w zmianie trwać?
Tego wam niestety nie opowiem, może jeszcze będzie okazja.

Podsumowanie:

Co prawda na zmiany już nie jest sezon, większość postanowień noworocznych legła w gruzach i mało kto myśli o następnych, przynajmniej dopóki trwa zima, ale jak się okazuje może to być czas dobry jak każdy inny. Po co nam zmiany? Jak je wprowadzić? Jak w nich wytrwać? To są pytania, na które nikt nie zdoła odpowiedzieć za ciebie ale wiemy, że zmiany sprawiają, że jesteśmy innymi ludźmi i są procesem, który przeprowadza nas z osoby, którą byliśmy w osobę, którą będziemy. Sama zmiana musi również dorosnąć w naszej głowie zanim przyjdzie czas na jej wcielenie w życie. Na pewne rzeczy nie jesteśmy jeszcze gotowi. Ale skąd to wiedzieć? No właśnie, nie wiadomo, dlatego nie jest to żadna wymówka od próbowania.

A może bym tak coś zmienił w swoim życiu? Napiszę w komentarzu.


¹  np. autentyczne życie, sens życia
²  np. realizowanie programu biologicznego
³  Łk 6, 46-49 “Czemu to wzywacie Mnie: „Panie, Panie!”, a nie czynicie tego, co mówię? Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je. Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, wezbrana rzeka uderzyła w ten dom, ale nie zdołała go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany. Lecz ten, kto usłyszał, a nie wypełnił, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. [Gdy] rzeka uderzyła w niego, od razu runął, a ruina owego domu była wielka”.
Mt 7, 13-14 “Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!”
Dążenie do przywracania wolności wyboru, zagrożonej przez kogoś, kto próbuje nam coś narzucić lub czegoś zakazać .  J.Strelau Psychologia Podręcznik Akademicki tom2 2007
Strelau J. i Doliński D. (2008). Psychologia. Podręcznik Akademicki. Warszawa GWP. tom 2 s.349 (nowe wydanie)

foto: flickr.com/photos/hulagway (CC BY 2.0)

Advertisements

7 thoughts on “O zmianach i sensie

  1. Moim zdaniem ludzie chętniej narzucają sobie zmiany tzw. postanowienia noworoczne, przez wbijanie sobie do głowy, iż nowy rok wiąże się z “nowym rozdziałem w życiu”. Wiele kobiet ma takie podejście do zmiany fryzur z naciskiem na radykalne ścinanie włosów. Myślę, że tutaj włącza się bardzo ludzka podświadomość, która zaprogramowana przez nas samych, wysyła nam sygnały, iż zaczynając zmieniać coś w swoim życiu trzeba czekać na ten właściwy moment, czyli np. kobieta po zerwaniu z mężczyzną zaczyna być emocjonalnie wolna dopiero wtedy, gdy podejmie decyzję o gwałtownej metamorfozie. Zgadzam się w Twoim zdaniem, iż zmiany muszą najpierw bardzo głęboko wniknąć do naszej podświadomość. Uważam, że wpajanie sobie pozytywnej energii oraz realne wyobrażanie sobie zmian w swoim życiu koduje się w podświadomości przez co gdy jesteśmy gotowi mentalnie, świadomie podejmujemy decyzję. Mózg ludzki, a w szczególności podświadomość, to zdecydowana potęga! 🙂 Nie jestem pewna czy aby na pewno dobrze zrozumiałam to co chciałeś przekazać ale ja tak właśnie to zrozumiałam.
    Oby więcej takich wpisów! :))

    Like

    1. Wiesz co z wyobrażaniem to nie jest tak łatwo. Bo granica jest cienka z tzw. marzeniami dziennymi (jeśli dobrze pamiętam dr Michał Czakon może ci coś więcej o tym powiedzieć). A marzenie nie przybliża nas do działania, więc i do zmiany. Dlaczego? Być może kiedy sobie coś dobrze wyobrażamy traktujemy to jakbyśmy to już osiągnęli. No i podświadomość na tym polega że nie mamy ma nią wpływu. Więc czy można coś świadomie do niej przesączyć? I czy będzie wtedy dalej podświadomoscią? Fakt że takie radykalne zmiany są manifestem ruszenia z miejsca i zostawienia przyeszłosci (chłopaków itp).

      Like

      1. Jestem innego zdania, opieram się tutaj na świeżo przeczytanej książce “Potęga podświadomości”, szczerze polecam. Troszkę kłóci się ona z moimi przekonaniami gdyż autor sugeruje, iż nie potrzebny nam Bóg a jedynie nasza podświadomość. W opinii autora jeśli “rozluźnimy” nasz umysł i poddamy się własnych pragnieniom jesteśmy w stanie wpajając sobie z pełną wiarą pewne sytuacje wywołać ich zrealizowanie. Czy to prawda? nie wiem bo inaczej interpretuję słowa Biblii niż autor, jednak uważam, że warto przeczytać.

        Like

      2. No cóż wyniki badań nad marzeniami dziennymi może ci przybliżyć np, dr Czakon z KUL, a “Potęgę..” napisał autor który ma mocne korzenie filozoficzne i religijne. To jest to pole psychologii na którym ścierają się różne podejścia (filozoficzne, empiryczne). Napotkałaś na sytuację typową przy dociekaniu do prawdy, czyli na ocenę argumentów, Musisz szukać argumentów z różnych stron i patrzeć jak się łączą, które są bardziej wiarygodnie, powtarzalne, aplikowalne, wyjaśniające.

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s