Oceny, oceny, oceny

Hej, jaką masz ocenę? Ja 5, a ty?

Tylko 4? Oo nie martw się.

Nie ma to jak się porównać z kimś, żeby być lepszym albo gorszym. Bo taki jest zawsze wynik porównywania. Jedno nad drugim, nigdy obok. Jest w tym jakiś sens? Czasami, nie zawsze, właściwie prawie nigdy nie ma. Zacznijmy..

Kontynuując nasze poszukiwania kropek do łączenia i w ten sposób wykreślania obrazu swojego świata, lądujemy w ważnym temacie porównywania.

System edukacji, po co istnieje? Powiedzmy, że ma nam zagwarantować podstawę wiedzy o świecie, który ostatnio pędzi coraz szybciej. Jednocześnie robi to, kiedy rodzice są zajęci pracą i nie mogliby tego robić sami. Ok. Po co oceny? Wbudowane są w ten system dosyć fundamentalnie. Z założenia pewnie jako:

  • motywator
  • w miarę jednoznaczny wskaźnik porównywania posiadanej przez uczniów wiedzy

Motywator, bo nagrody i kary to system motywowania o finezji młota kowalskiego i nie trzeba mieć za dużo talentu, żeby go stosować. A porównywanie potrzebne jest np. do oceny, czy można kogoś przepuścić do dalszych etapów, rozróżnić uczniów słabszych od gorszych. Wszystko fajnie, tylko jak zwykle w praktyce się coś psuje..

7301506118_210d4f372a_z

Mianowicie motywacja kar i nagród: powoduje stres, jest krótkoterminowa, zmusza a nie zachęca. Z porównywaniem jest chyba dużo większy problem. Co z nim jest nie tak:

  • Efekt oczekiwań
  • Faktyczny relatywizm ocen zamiast zakładanego bezwzględnego wskaźnika
  • Stereotypowe myślenie o uczniach „złych” i „dobrych”, a w związku z nim
    • Niska samoocena uczniów „słabych”
    • Zorientowanie na rywalizację z innymi, zamiast na podnoszenie własnych standardów
    • Ciągła potrzeba bycia lepszym
    • Niezdrowe emocje zarówno u „złych” jak i „dobrych” uczniów

Uff.. Po kolei.

Efekt oczekiwań
Efekt Rosenthala1 czyli pierwsze wrażenia bądź wyniki mogą wpływać na traktowanie ucznia. W jaki sposób? Skupianie na nim więcej uwagi, bądź wyciąganie ocen i większe motywowanie niż reszty klasy.

Relatywizm ocen
Nie udawajmy, każdy test robiony inaczej, co nauczyciel to inna metoda, upodobania, przyjaźnie z uczniami, bądź „niesforni” uczniowie. Wszystko to powoduje, że piątka piątce nierówna itd. Właściwie oceny są ogólnym, orientacyjnym wskaźnikiem, bo szczegółowym być nie mogą, nie z taką listą błędów pomiaru. Co mogą oceny mówić? No właśnie, albo tyle, że jest niższa niż ma Ania czy wyższa od Jasia, albo lepsza/gorsza niż poprzednim razem. Nie trzeba chyba dodawać, które z podejść jest lepsze. Oraz nie trzeba dodawać, które z podejść jest na ustach wszystkich dookoła…

Stereotypowe myślenie o uczniach „złych” i „dobrych”
Pewnego dnia do klasy weszła nauczycielka klasy trzeciej2 Jane Elliott i przeprowadziła pewien ważny eksperyment3. Oddzieliła dzieci niebieskookie od reszty i dała im różne przywileje. Pomińmy jak to przebiegało, ciekawi sobie doczytają. Nas interesują skutki segregacji. Uczniowie, którzy byli w grupie „podległej” mieli niższą samoocenę i nastrój. Myślicie, że nie działa to tak samo na uczniów przypisanych do słabszej „trójkowej” grupy?

Rywalizacja vs Własne standardy
Chodzi mi o to, że oceny raczej skłaniają do porównywania się z innymi. Unikania inności albo przewyższania innych wynikami. Znacznie bardziej rozwijającym byłoby porównywanie swoich poprzednich ocen, tak aby konsekwentnie podnosić swój poziom.

Oceny tworzą ten stres, niepokój by nie zostać źle ocenionym przez grupę. Dlatego dzieci nie chcą mieć jedynek, ale i zdolni czasem zawalają sprawdziany, aby nie byli wyszydzani za zbyt dobre oceny. Ocenianie tworzy niezdrową chęć do unikania niskich stopni (koncentracja na numerkach, nie wiedzy!!) oraz górowania nad innymi tylko by się wywyższać.

Oddala nas to od sensu uczenia się. Jakim jest zdobywanie wiedzy.

Warto dla siebie zaobserwować, czy żaden z tych czynników nie ma nadal na nas wpływu. Ponieważ narażeni na to od najmłodszych lat możemy mieć to głęboko wdrukowane. Nie mówię, że oceny są do niczego, tylko pokazuję jak mogą na nas wpływać i sugeruję zastanowić się nad tym by rosnąć dalej.


1 Rosenthal, R., & Jacobson, L. (1968). Pygmalion in the classroom: Teacher expectation and pupils’ intellectual development. New York: Holt, Rinehart & Winston
2 w systemie amerykańskim
3 Bloom, Stephen G (September 2005). “Lesson of a Lifetime”. Smithsonian Magazine.
fotos: flickr.com/photos/wecometolearn (CC BY 2.0)
flickr.com/photos/isaiah115 (CC BY-SA 2.0)
Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s